Post będzie szybciutki, ponieważ jestem w Piotrkowie Trybunalskim na Warsztatach Młodych Geomorfologów i akurat mam 10 minutową przerwę.
Od niepamiętnych czasów chorowałam na kulki G., aż w końcu udało mi się je kupić... i tak lawiną poszło :)
Oto ona w całej swej obecnej okazałości:
Od lewej:
Górny rząd: Butterfly, Gold temptation, Nuit
Dolny rząd: Imperiale w zastępczym opakowaniu, d'Or, pryszcze 01
Od lewej:
Górny rząd: Butterfly, Gold temptation, Nuit
Dolny rząd: pryszcze 01, Imperiale, d'Or
Miałam jeszcze: Tein rose i Pucci, ale nie potrafiłam się z nimi zaprzyjaźnić.
Oczywiście mam gdzieś jeszcze próbki podkładów, ale są gdzieś dobrze schowane ;)
Po za kolorówką mam moje ukochane perfumy Insolance.
Jeśli chciały byście zobaczyć poszczególne kule, zapraszam tu KLIK.
A Wy dziewczyny, macie coś z Guerlain? Jak Wam się sprawuje? A może macie coś na oku i o tym marzycie?





