piątek, 17 maja 2013

Paznokce na dziś: piątkowe szaleństwo

Jak wiecie szał na Essie trwa. Z tej okazji chciałam już wypróbować moje nowe nabytki i wybrałam w tym celu Tart Deco. Niestety chyba trafiła mi się kiepska sztuka, ponieważ smuży. Postanowiłam jednak nie marnować lakieru i pobawić się innymi essiakami. Tak oto powstało moje piątkowe szaleństwo :)

W roli głównej Tart Deco.
A wraz z nim idąc od kciuka (którego nie widać): Avenue Maintain, Big Spender, Mint Candy Apple, 
Bangle Jangle, Peach Daiquiri i na wszystkie Good To Go.


Jak Wam się podoba takie połączenie?
Ciężko było mi je uchwycić aparatem, ale są na prawdę ładne. 

czwartek, 16 maja 2013

Inglotowe tęcze czyli swatche potrójnych cieni 101, 112 i 118 i brązowy liner nr 24

Dziś chce Wam zaprezentować cienie rainbow od Inglota.
Wybrałam w ciemno 3 kolorki bez macania, ponieważ akurat nie mieli testerów.
 Są to 118, 101 i 112. Wybrałam te cienie, ponieważ szukałam czegoś w macie do uzupełnienia paletki, którą maluję dziewczyny. A jak każda z nas dobrze wie, matów nigdy za wiele :D

Przejdźmy może do opisów poszczególnych cieni.

Odcień 118 są to delikatne beżoróże. Pigmentacja na kolana nie powala. Chciałam delikatne odcienie jako bazy pod rozcieranie i w tej roli sprawdzają się w miarę dobrze, w miarę. Bez bazy pod cienie trwałość mazidełka jest kiepska, a do tego przy nakładaniu na pędzel mocno się kruszą. Z bazą pod cienie wygląda to dużo lepiej,  możemy wyczarować lepsze krycie oraz  są ładnie podbite. Nie nadaje się na nakładanie na mokro. Spokojnie możecie sobie odpuścić ten odcień jeśli macie podobny.

Odcień 101 to delikatne cappuccino. Tutaj pigmentacja jest lepsza, ale za to mocniej się kruszy. Trwałość jest identyczna, jak w przypadku kolegi opisywanego powyżej. Kolejny cień bazowy... ale suchy jak diabli! A na mokro tragedia w dwóch aktach.

Odcień 112 to mocniejsze, ale szarawe cappuccino. Kruszy się mniej niż jego przednicy, trzyma się dużo lepiej ale nadal jest to słabizna. Ratuje go jedynie nakładanie na mokro.

I teraz ja się pytam kto takie COŚ wstawił do salonów? Przecież to w tym przedziale cenowym jest pomyłką. Śmiem twierdzić że cienie z Essence są lepsze ot dych prezentowych tu. Sleeki są sto razy lepsze np Oh So Special.


Bez podkładu.
Na podkładzie.

Jedyne czym ratuje się Inglot tym razem to liner.
Brązowy liner nr 24. Trwałość fantastyczna (nie mylić z wodoodpornością), kolor idealny. Nawet mi ta gąbeczka nie przeszkadza, ponieważ jestem w stanie zrobić nią cienkie kreski. Nie kruszy się w ciągu dnia. Dla mnie posiada wszystkie cechy dobrego linera.


Podsumowując:

Jakoś nigdy nie miałam szczęścia do matowych cieni z Inglota, a mam kilka sztuk. Zawsze są za suche, kruszą się, a pigmentacja pozostawia wiele do życzenia.  Za to uwielbiam ich wersje pearl i shine, te im wychodzą genialnie.
Linery natomiast, miałam raptem cztery, nigdy mnie nie zawiodły :)


Wieczorem wrzucę Wam jeszcze swatche bez podkładu.

środa, 15 maja 2013

Ogłoszenia parafialne: -40% w Rossmannie


Moje źródła donoszą następująco:
Z okazji 20 rodzin Rossmanna w Polsce 
od 23 do 26 maja będzie -40% na całą kolorówkę i pielęgnację twarzy.

Myślę, że będzie to idealna okazja do uzupełnienia zasobów naszych kosmetyczek :)
Sama zapoluje na lakiery, pomadki i linery oraz peeling enzymatyczny.

Macie coś na oku?



wtorek, 14 maja 2013

Długotrwały czarny liner 1 Day Tattoo- czy taki trawały?


Jestem w trakcie poszukiwań dobrego, czarnego linera. Próbowałam już kilku, ale żaden nie zdał egzaminu. Kiedy przyszła propozycja od KKCenterHk pomyślałam, że to będzie dobra okazja. Wybrałam tylko liner 1 Day Tattoo, opisywany jako długotrwały, wodoodporny, super czarny liner. Czemu akurat on? Kiedyś na polskim rynku był dobry tattoo, który trzymał się cały dzień i po zmyciu nadal widać było jego ślady. Niestety firmy już nie pamiętam, ale później już go nigdzie nie znalazłam. Pomyślałam, że będę mieć liner z prawdziwego zdarzenia. To tak jak kremy BB z Azji a z Europy, jest różnica.

Liner kosztuje niecałe 10$ za 3g produktu. Zamknięty jest w ładnym, różowym, plastikowym flamastrze. Pędzelek, a raczej końcówka flamastra jest dość cienka i to niestety tyle z jego zalet.
Minusy jakie zauważyłam to  przede wszystkim ciężkie rozprowadzanie, końcówka flamastra jest twarda i nie precyzyjna, mocno drapie. Tusz zasycha szybko, za szybko. Nie można poprawić kreski, ponieważ pędzelek wyciera już istniejącą, co możecie zobaczyć na zdjęciach. Długotrwały również nie jest, kreska schodzi szybko i nie równo. Na ręku ściera się go palcem dwoma pociągnięciami,  chyba nie muszę dodawać że nie jest wodoodporny. Ogólnie produkt mnie nie zachwycił i nijak ma się do moich wspomnień o linerach tattoo.




Macie jakieś ulubione linery?
Polećcie mi jakiś :)


poniedziałek, 13 maja 2013

Garść info! Promocja na Essie i duo NailTek oraz gdzie dorwać Farmonę

Ogłoszenia parafialne!

W Hebe jest promocja na Essiaki. 
 Druga buteleczka za 1zł. Wychodzi ok 16-17zł za sztukę :D
Oczywiście poszalałam i nabrałam!

 Good to go, Peach daiquiri, Mint candy apple, Splash of grenadine

Tart deco, Madison ave-hue, Avenue maintain, Forever yummy

W Hebe jest również promocja na wszystkie zestawy DUO NailTeka. Jego cena to 39,99zł.
Polecam z ręką na sercu!



 Dla Warszawianek:
Produkty Farmony takie jak szarlotkowe masło, peeling czy orzechowy scrub możecie dostać na stacji PKP Śródmieście, środkowy peron. Jest tam mała drogeria. Pani może sprowadzić na życzenie :)
Jest również Babuszka Agafi i inne rosyjskie kosmetyki.


Dziękuję za uwagę ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...