piątek, 10 sierpnia 2012

Blogerskie spotkanie w stolicy ;)

Hej!

Wczoraj tj. 9 sierpnia, odbyło się w Hard Rock Cafe blogerskie spotkanie, na które przyszło wiele wspaniałych dziewczyn. Bawiłyśmy się przednio, a przy okazji zaczepiałyśmy Michała, naszego kelnera. Marti może coś więcej o tym napisać :D
Jak zwykle było super, chociaż powiem że ze spotkania na spotkanie ta impreza się co raz bardziej rozkręca. Ciekawe co będzie następnym razem!

Dziewczyny powiem Wam jedno jesteście wspaniałe! Dawno już się tak nie ubawiłam. Bardzo się cieszę że mogłam lepiej poznać dziewczyny z wcześniejszego naszego spotkania: Marti, Martę (Sauria), Agatę, Beatę, Patrycję i Dorotę. Jesteście super! Ucieszyłam że mogłam poznać Monikę, Olę, Olgę, Martę (makeup holics), Iwonę, Ulę i Justynę.

Moniszonie, Beato i Marto (z makeup holics) jesteście genialne babki! Fantastycznie mi się z Wami rozmawiało, pomimo iż wcześniej nie miałyśmy za dużego kontaktu. Beata, musisz koniecznei zeswatchować Essiaka którego upolowałyśmy już po spotkaniu :) Agatko, Ty wiesz :*

Była również Pani Ania z MACa, ciepła i mądra kobieta, z wielkim sercem do tego co robi. Dostałyśmy od niej po ładnej czarnej paczusi, która była dla nas wielkim zaskoczeniem.

Tak jak można zauważyć po imionach, było nas sporo czyli 14 babeczek:
  i ja :) 

 I trochę zdjęć dla Was:
ja i Monika czyli słit focia z rąsi
Marta i Ola
Marti, Ula, ja, Beata i Olga
Marta i Ola
złapane na przeglądaniu menu (mniam!) ja, Beata i Olga
Monia, Beata i Marta w lakierowym żywiole







gradientowe pazurki ala Monika i Ola jako modelka
Justyna i Patrycja
Ola, Agata i Marti
rząd dolny: Monika, Marta i Ola
rząd górny: Beata i ja
i wszystkie razem :) :*
 Dziewczyny WIELKI BUZIAK DLA WAS! :*
I przy okazji foto tego co przywiozlam że sobą ze spotkania:
Illamasquowy podkładzik przywieziony przez Marti i MACzki od Ani.

Miłego dnia!
Anka

środa, 8 sierpnia 2012

Montagne Jeunesse, Maseczka zwiększająca objętość włosów z dodatkiem truskawek.


Hej dziewczyny!

Dziś chciałam Wam pokazać maseczkę z dodatkiem truskawek dodającą objętości Montagne Jeunesse, Volume Miracle Conditioning Hair Mask. Kupiłam ją na allegro za 3zł. Przyznam szczerze,skusiła mnie ładną szatą graficzną oraz Panią w różowej masce na włosach i stwierdziłam ja też tak chcę! :)


Na początek zapoznałam się z treścią zawartą na drugiej stronie opakowania. Zobaczyłam tam inną panią która z klapciałych włosów po maseczce nagle ma wielką gęstą grzywę jak u lwa. Mmm... zachęcająco.


Informacje z opakowania:

Maseczka składa się z dwóch korków.
Krok pierwszy: Volume Miracle (17,5 ml).
Umyj włosy szamponem i spłucz, a następnie na czyste włosy nałóż Volume Miracle. Wmasuj dokładnie palcami tak, aby mieć pewność, że włosy przy nasadzie zostały dobrze pokryte maseczką. Pozostaw ją na ok. 2 minuty przed spłukaniem. Następnie użyj serum Control & Define. (Nie obawiaj się, że Twoje włosy zmienią kolor!nie jest to trwały efekt po usunięciu maseczki wszystko wróci do normy)

Krok drugi: Control & Define Serum (5 ml).
Osusz włosy ręcznikiem. Nałóż serum w małych ilościach na różne miejsca. Rozczesz włosy tak, aby mieć pewność, że serum zostało dokładnie rozprowadzone. Ilość użytego serum zależy od długości i grubości włosów. Wysusz włosy układając pożądaną fryzurę, podnosząc je podczas suszenia dla uzyskania lepszego efektu.

skład: Volume Miracle: Aqua (Water), Cetearyl alcohol, Cyclopentasiloxane, Cetrimonium chloride, Hydroxyethylcellulose, Panthenol (Pro-vitamin B5), Dimethiconol, Grapefruit (Citrus grandis) oil, Citrus grandis (Lime) extract, Citrus bergamia (Bergamot) extract, Citrus dulcis (Orange) extract, Citrus grandis (Grapefruit) extract, Citrus limonum extract, Citrus nobilis (Mandarin orange) extract, Parfum (Fragrance), Titanium dioxide, Mica, Propylene glycol, Sodium benzoate, Methylparaben, Propylparaben, Sorbic acid, Disodium EDTA, Sodium hydroxide, Citric Acid, Cl 14700.
Control&Define:Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Phenyl Trimethicone, Grapefruit (Citrus Grandis) Oil, Parfum (Fragrance). 

Moje odczucia:

Maseczka wygląda ciekawie. Mamy ładne graficzne opakowanie z panią w różowym mazidle, która sugeruje że i my będziemy tak w niej wyglądać. Nic bardziej mylnego. Kolor maseczki nie jest kremowo-różowy jak przedstawia się na zdjęciu. Kolor jest lekko różowy, sorbetowy i w żadnym przypadku nie przypomina zachęcającej pani. Zapach wg. producenta powinien być jak dzika truskawka. Nie wiem jak pachnie dzika truskawka ale wiem jak pachnie ta maseczka. Jest to zapach leśnych owoców z lekką ondulacją ziołową, czyli chemiczne owocki. Nie jest to nieprzyjemny zapach ale lekko wyczuwalny. 


Ilość maseczki powinna być odpowiednia. Niestety ilość jej nawet na włosy do ucha może okazać się za mała, ponieważ maseczka jest tak gęsta że zostaje przy samym skalpie. Jedynie co można zrobić to dodać wody i wtedy już jest inaczej. Łatwiej i szybciej się rozprowadza i starcza nawet na długie włosy. (ha Polak potrafi! ;p) Maseczkę zmywa się niestety dość ciężko, ale dałam radę ;)

Serum jest lepkie i przypomina piankę do włosów. zapach bardzo podobny do maseczki. I pomimo że jest go 5ml wydaje się go dużo więcej niż maseczki, bo nie jest tak gęste.


Jestem w stanie wybaczyć tej maseczce wszystkie  mankamenty, które podałam ze względu na efekt! Włosy są puszyste- istne MAX VOLUME! Przez cały wczorajszy dzień były uniesione i ładnie się układały. Dziś nadal są uniesione i puszyste oraz co najważniejsze nie przetłuściły mi się, jak to moje włosięta mają w zwyczaju po jakichkolwiek maseczkach. 

Ta maseczka to istne KosmetykoweLove i zagości u mnie na stałe.

Żeby nie być gołosłowną, pokaże Wam moje włosy po umyciu bez tej maseczki i efekt z nią. Przy okazji pokażę moją niemalowaną i nie wyspaną twarz ;) Zastanawiałam się czy nie wstawić w jej miejsce jakiegoś obrazka z kwejka.

Bez maseczki:
Z maseczką:

Oceniam tą maseczkę na zasłużone 5 gwiazdek! Rewelacja :)

I jak Wam się podoba efekt? Używacie maseczek i macie jakieś ulubione?



Ps. trochę tęczy dla Was!


poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Co nowego w mojej kosmetyczce? Zakupy lipiec/sierpień.

Hej dziewczyny!

Jako że mam sporo kosmetyków postanowiłam kupować z głową i nie szaleć. Mam nadzieję że ten nawyk wejdzie mi w krew, choć przyznam ciężko przejść obojętnie obok kolorówki i fajnych nowości. Zakupy pochodzą z końca lipca i początku sierpnia, są dobrze przemyślane i mam nadzieję że posłużą mi jak najlepiej;p

A oto i one:


  • Na pierwszy ogień poszły specyfiki firmy Green Pharmacy. Wiem że wiele dziewczyn współpracuje z tą firmą.  Zakupiłam w Rossmannie szampon, odżywkę i spray. Za każdą buteleczkę zapłaciłam ok. 6zł (na promocji).
Szampon do  włosów normalnych i przetłuszczających się z nagietka lekarskiego, 350ml.

 Balsam do włosów przeciw wypadaniu z olejkiem łopianowym, 300ml.

Eliksir ziołowy do włosów wzmacniający, przeciw wypadaniu, 250ml. 
Pokładam w nim duże nadzieje ;)


  • Na allegro wraz z przyjaciółką zakupiłam maseczkę, odżywkę i spray rozjaśniający.

 
Jantar, odżywka do włosów, która hamuje wypadanie, wzmacnia, pielęgnuje i zapobiega rozdwajaniu włosów, 100ml/10zł. Oslawiony w blogosferze, zobaczymy co pokaże.

Spray Joanna, blond reflex, rozjaśniacz w sprayu 150ml/6.50zł. To już moja czwarta buteleczka i jestem bardzo zadowolona z tego specyfiku.

Montagne Jeunesse, Volume Miracle, truskawkowa maseczka do włosów, 
22.5ml/3,50zł. Musiałam ją kupić :P


  • Szał w blogosferze Annabelle Minerals, wzięło wiele dziewczyn do współpracy więc swatche już możecie podziwiać. Postanowiłam sobie zakupić u nich próbki. Za 3 sztuki zapłacimy tylko 8.50zł za przesyłkę. Skuszona promocją wzięłam i ja.  http://annabelleminerals.pl/sklep/14-probki

Testerki mają po 4g czyli 30zł za sztukę wg strony http://annabelleminerals.pl/
Wzięłam korektor w kolorze light, i dwa podkłady w formule rozświetlającej 
natural light i beige light.



Wystarczyło wyrazić chęć na facebookowym fanpageu i można było otrzymać próbki Mabelle- HyaluGen i HyaluLift. Każda z próbeczek ma po 1,5ml. Na pewno przetestuję HL, a HG powędruje do mojej mamy.

Dostałam do tego list, który mnie bardzo ucieszył. Lubię jak salon dba o klienta i wysyłane są podziękowania i informacje które własnoręcznie zostały podpisane.

Przy okazji jak któraś z Was chce możecie skorzystać ze zniżki 10% na produkty Mabelle.
Żródło: Subiektywna-ja

To tyle co mam Wam do pokazania :) Zaszalałam ale myślę, że z głową. W tym tygodniu pokażę jeszcze recenzję obiecanej Tołpy i zastanowię się nad zmianą konkursu i nagród :)


A Wy co ostatnio kupiłyście? Zaszalałyście czy oszczędnie z głową?

czwartek, 2 sierpnia 2012

Honolulu by W7 czy podobny do Hoola Benefitu?

Hej dziewczyny

Chciałam Wam dziś napisać o bronzerze firmy W7, który kupiłam już jakiś czas temu z czystej ciekawości na allegro za 14-15zł. Muszę Wam powiedzieć, że jestem zaskoczona jego trwałością i jakością, ale po kolei.

Pudełeczko jest ładne i zgrabne, ma bardzo ładny kolorowy nadruk przypominający Benefitowe. Pudełeczko jest kartonowe ale trwałe. Łatwo się otwiera wieczko ale nie otwiera się samo podczas noszenia w torebce. Do niego dołączony jest pędzelek dość miękki, bardzo ale to bardzo podobny do Benefitowego (rozswietlaczo-bronzera  10).



W pudełeczku znajdziemy 6g bronzer, który pachnie dla mnie glinką. Nie jest to nieprzyjemny zapach i jedynie wyczuwalny wkładając nos do pudełka ;) Produkt się nie kruszy i ładnie nakłada każdym pędzelkiem, choć przyznam że najlepszy jest syntetyczny. Kolor produktu jest ładny, brązowy, nie wpadający w pomarańcze, która straszy w wielu bronzerach. Kolorek jest chłodny, a wykończenie jest lekko satynowe.



I jak wygląda na mojej buzi:

Bez bronzera

Z bronzerem

Mi ten kolorek się bardzo podoba, pasuje mi idealnie. Nie ma w nim pomarańczy w której wyglądam bardzo źle. Utrzymuje się na mojej buzi bardzo długo i daje efekt ładnie opalonej wygładzonej buzi.

Ocenę tego czy W7 jest podobny do osławionego Bene muszę pozostawić Wam ponieważ sama go nie mam.

Dodatkowo na bloga wprowadziłam nowy system oceniania.
Oceniam go na 5/5 gwiazdek


Jak wam się podoba? Macie swoje ulubione bronzery?

Buziaki!

Bloger-Firma kosmetyczna czyli jak ma wyglądać współpraca idealna

Hej dziewczyny
 
Na blogach krąży grafika odnośnie współpracy idealnej pomiędzy blogerem a  firmą.

"Infografika przygotowana przez agencję reklamową Hey You! prezentuje 10 kluczowych zasad współpracy firm z blogerami. Podstawą do sformułowania tych reguł były informacje pozyskane od wpływowych wideoblogerek oraz od fachowców w dziedzinie komunikacji w social media.

Respondenci zostali wyłonieni podczas badania ankietowego, przeprowadzonego na portalu Facebook w grupie 130 osób zawodowo zajmujących się komunikacją w mediach społecznościowych oraz wśród dziesięciu najbardziej wpływowych w tym roku wideoblogerek recenzujących kosmetyki.
Wideoblogerki zostały wyselekcjonowane w ramach badania zrealizowanego przez Interactive Research Center we współpracy z domem badawczym Maison." żródło



Uważam że ta grafika przyda się każdej blogerce urodowej jako wskazówka jak prowadzić blog.
Ja nie jestem w stanie wyobrazić sobie współpracy z "pozytywną opinią".
Grafika znajduje się również na blogu Ali.

Buziaki!