Chciałam się Was zapytać co sądzicie na temat makijazy wykonywanych w drogeriach i salonach kosmetyczny. Poszłybyście a może nie jesteście do tego przekonane?
Czemu pytam? Wczoraj w drogerii Hebe założyłam sobie kartę klienta i zapytałam co mi daje ta karta. Pani ekspedientka powiedziała mi, że zamiast 25zł za makijaż dzienny płacę 5zł jesli mam kartę. A wykonywany jest głównie Revlonem i MaxFactorem i ona głównie maluje. Pomijam fakt że jej własny makijaż wiele pozostawiał do życzenia. Ale zastanowiło mnie to że Revlon i MF. Dlatego zapytałam czy mają od tego osobne kosmetyki czy malują tymi z wystawy. A już miałam okazję pooglądać testery. I tak jak przypuszczałam Pani powiedziała że malują wystawowymi. Trochę się przeraziłam tym, kupiłam kredkę IsaDory i wyszłam. I do tej pory się zastanawiam czy bym chciała być malowana kosmetykami, które przemacało już setki osób.
Bardzo się cieszę, że tak dużo osób wzięło w nim udział. Z ponad 150 odpowiedzi wybrałam wraz z trójką moich znajomych, finałową dziesiątkę. Było to dość trudne i zajęło sporo czasu, ponieważ wiele odpowiedzi mnie urzekło. Jednak nie mogę się zdecydować, które najbardziej mi się podobają. Mam już pewnie typy, ale chciałabym poznać Wasze i wyciągnąć z tego "ważoną" :P
I tu proszę Was o pomoc, wpiszcie 3 swoje typy, które Was najbardziej urzekły, w komentarzu na dole. Głosować możecie do północy.
W głosowaniu mogą brać udział tylko moi publiczni obserwatorzy, aby zmniejszyć ryzyko głosów znajomych ;) Żeby nie można było sugerować się użytkownikiem podaje tylko opisy. Głosowanie jest od tej chili do północy :)
1
Przede wszystkim powinien...istnieć,
bo dobrze znaną prawdą jest że ideały nie istnieją. Jakby już istniał to
powinien być wielofunkcyjny np. do stosowania zarówno na włosy jak i twarz.
Efekty powinny być szybko widoczne i trwałe. Powinien być wydajny i w magiczny
sposób odnawiać zasoby mojego portfela (okej z tym już przesadziłam ;p) :)
2
Jak już pisałam poprzednim razem :
Mój wymarzony kosmetyk to taki, który spełniałby kilka funkcji w jednym. Bardzo
fajnie byłoby do makijażu użyć tylko jednego kosmetyku. Moja wizja jest
następująca : mamy jedną cienką tubkę, długości około 10 cm z kilkoma
guziczkami. Naciskamy jeden i nasza tubka zmienia się w podkład, następne
kliknięcie i mamy puder w pędzlu, kolejne i mamy tusz do rzęs, kiedy chcemy
otrzymujemy błyszczyk. Ogólnie cała technologia opiera się na transformacji. A
tubka ma w sobie wszystkie niezbędne do makijażu i pielęgnacji kosmetyki. Łatwe
w użyciu, a ile miejsca możemy oszczędzić ;) A kiedy jakaś część się wyczerpie
możemy po prostu ją doładować jak telefon na kartę ;)
3
Taki, aby zrobił ze mnie chudszą
osobę ;) przez ciąże i chorobę przytyłam i cięzko mi teraz zrzucić kilkanaście
kg ;/ ... chciałabym wymarzyć sobie taki kosmetyk aby stracił za mnie te kg np
na brzuszku hehe :) ale to marzenia, które są do spełnienia (?)
4
Smaczny - najlepiej o smaku karmelu,
kokosu lub mięty. Ładnie pachnieć - lekko świeży, słodkawy zapach, odrobinę
kwiatowy. Powinien również nietuzinkowo wyglądać, mieć odpowiedni kolor,
opakowanie, kształt. Hm, jeśli cos jeszcze powinien mieć... to opcję masażu i
robienia kawy - taki na pewno bym kupiła za każdą cenę! :D
5
Jeśli mam opisać wymarzony kosmetyk,
pozwolę sobie nieco pofantazjować... Chciałabym mieć taki magiczny srebrny
pyłek, jakim dysponują wróżki w bajkach. Oczywiście pyłek ten byłby zamknięty w
minipudełeczku bez dna- dzięki temu mieściłby się w każej torebce, nie
obciążając moich wątłych mięśni, a równocześnie nigdy by się nie kończył. Ten
pyłek musiałby mieć cudny zapach, zmieniający się zależni od mojego nastroju- raz
pachniałby owocowo, raz jak biała czekolada z wanilią, innym razem jak
najlepsze perfumy. Co mogłabym osiągnąć przy pomocy takiego pyłku?
Wystarczyłoby zaaplikować go pudrem na twarz, by bez najmniejszego wysiłku w
kilka sekund uzyskać idealny makijaż, pasujący do tego, co danego dnia
chciałabym robić. Pyłek byłby też sypkim szamponem i żelem pod pryszc
(wystarczyłoby oprószyć nim ciało i włosy, by uzyskać świeżość jak po kąpieli i
nawilżenie jak po użyciu najlepszej klasy balsamu). Od biedy mógłby być też
pastą do zębów. Jednym słowem- byłby po prostu wielofunkcyjny. Wiem, że
znalezienie takiego kosmetyku jest niemożliwe, ale... pomarzyć przecież zawsze
można :)
6
Wymarzony kosmetyk...Hmm. Dla takiej
kosmetykocholiczki jak ja, jeden kosmetyk to za mało, więc wymarzony kosmetyk
to ten, który w pełni spełnia swoje przeznaczenie, obiecanki producenta ( bo
obiecać to oni potrafią, szkoda, że nie zawsze, tak jest faktycznie) zapełniał
mi przyjemność ogromną ze stosowania, wprawiał w dreszczyk emocji już od samego go posiadania,
rozpalał moje zmysły ( oczywiście w trakcie używania ) i czarował swoim
wspaniałym aromatem, a plus do tego posiadał piękna " oprawę " bo
lubię kosmetyki nie tylko za jakość, ale i za wygląd. Czy coś takiego kiedyś
znajdę? Poszukuję, ciągle poszukuję tego wymarzonego kosmetyku, i w końcu
znajdę, wiem to na pewno! Ech, te marzenia :) Buziaki ;*
7
Mój wymarzony kosmetyk powinien
pielęgnować moje ciało lepiej niż mój mężczyzna, powinien pachnieć jak
najpiękniejsze egzotyczne kwiaty, powinien być wart swojej ceny i co
najważniejsze-dostarczany mi do domu za każdym razem, kiedy poprzednie
opakowanie będzie się kończyć:)
8
Idealny kosmetyk powinien działać
szybko i skutecznie, trwale i bezpiecznie. Napiąć i rozświetlić moją cerę,
dając mi przy tym szczęścia wiele. Rozpromienić moją twarz i jak najbardziej
uwydatnić atuty, by zobaczyć na sobie czyjś wzrok przykuty. A wszelkie
niedoskonałości powinien zredukować w całości! skórę pielęgnuje, nawilża,
odżywia ją i regeneruje. Pachnie ładnie i do każdej torebki pasuje zgrabnie.
Naturalne składniki zawiera i odmładza stale, skórę ujędrnia, zmarszczki
likwiduje doskonale. Idealny kosmetyk pewności siebie dodaje, w nim kobieta
piękniejsza się staje.
9
Mydło! Kostka, która nie wylałaby
się w podróży, myłaby skórę i włosy, nie wysuszając, nawilżając, nie wymagając
spłukiwania z zakwaszaniem, radząca sobie z demakijażem i tonizująca zarazem
;-)
10
Mój wymarzony kosmetyk, powinien być
obecny zawsze w mojej kosmetyczce. Powinien rewelacyjnie spisywać się w każdej
sytuacji, zarówno na romantycznym spacerze wieczorową porą, pod gwiaździstym
niebie, podczas tańca na deszczu, oraz na wspólnym wyjściu wraz ze znajomymi.
Powinien podkreślić mój urok, wygląd, a nie sztucznie go maskować, czyniąc ze
mnie zupełnie inną osobą. Powinien pasować do mnie i charakteryzować mnie. Nie
powinien podrażniać mojej skóry, węchu, lecz powinien być moim narkotykiem,
który uzależniłby mnie od siebie.
Jakiś czas temu mówiłam Wam na FB o tajemniczym żółwiku. Dziś pokażę co to dokładnie było oraz inne pachnące smakołyki.
Poprosiłam
teściową aby podczas swojej wyprawy do Grecji, a dokładniej na wyspę
Zakynthos poszukała wyrobów miejscowych kosmetyków z oliwek. Udało jej
się coś takie znaleźć i jestem bardzo szczęśliwa, że będę mogła
wypróbować produkty właśnie stamtąd. Szczególnie że bardzo dopobają mi
się do nich dodatki :D Same mydełka popakowane są w papier ozdobny do prezentów, naklejkę i to co najatrakcyjniejsze magnes. Trafił mi się żółwik i talerzyk.
Podczas pisania tego postu otworzyłam balsam i jestem nim oczarowana. Przyjemnie pachnie i szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy i skóra jest mięciutka i nawilżona. A co najważniejsze stoi jak wół po angielsku że wyprodukowano w Grecji, po grecku nie wiem co napisali ale domyślam się że to samo. 250g ważny 12miesięcy.
Mydełko z "pure olive oil with rose". Jest go 100g i nie ma strasznie długiego składu i ma piękny napis hand made i pachnie przyjemnie.
Ostatni bohater z Grecji to żółwik siedzący na mydełku z oliwą i tyle o nim wiem. Produkt jest zapakowany w papier prezentowy. Ale co tam, sam magnes w postaci żółwika jest śliczny :D
Kolejne produkty jakie są już w użyciu od ok 3 tygodni to żele z The Body Shop. W promocji 3 w cenie 2. Zapłaciłam za nie 40zł i jestem z nich póki co zadowolona. Obecnie używam brzoskwiniowego. Do tego wzięłam kilka próbek balsamów, kremu do rąk i scrubu.
No i ostatnie rzeczy na które pewnie większość z Was czekała to podarunkowo-zakupowe zdobycze z Bath&Body Shopu.
Z rzeczy które podarował nam sklep wybrałam sobie lotion Pink Chiffone, mgiełkę Sweet Pea, mydło Twilights Wood ( nie takie jak na fotografii, bo bez drobinek). Do tego dokupiłam 2 żele antybakteryjne i błyszczyk. Następnego dnia dołączyły do nich dwa scruby z serii Aromatherapy które są fantastyczne i tyle póki co o nich powiem.
Pink Chiffon miało dziś premierę na moim ciele i polubiliśmy się. Szybko się wchłania i lekko nawilża oraz pozostawia lekki, ciepły i słodki zapach, który czuję do tej pory. Mydło Twilights Wood wczoraj zrobiło furorę wśród gości, tak pochowałam normalne mydła i zostawiłam tylko to przy umywalce :P A mgiełka Sweet Pea już od czwartku jest w obrotach.
Tak oto prezentują się nowości w mojej kosmetyczce sezon lato/jesień 2012 ;)
A Wy coś dobrego albo nieziemsko pachnącego ostatnio upolowałyście?
Dziś przybywam do Was z relacją z wczorajszego przedpremierowego spotkania w salonie Bath&Body Works,który dziś oficjalnie otworzył się w Złotych Tarasach w Warszawie, a jutro otwiera się w Galerii Mokotów.
Marka
Bath & Body Works, która zapachami uwiodła Amerykanów, zagościła w końcu u nas w Polsce. Kosmetyki pielęgnacyjne, mydła, masła
do ciała, balsamy czy zapachy do domu. Cel jaki stawia sobie firma Bath & Body Works to zabawa zapachem. Polega ona na zaangażowaniu klienta do poszukiwań swojego ulubionego zapachu dla siebie i domu.
Produkty jakie obecnie są oferowane w Polsce w salonach Bath & Body Works to:
ponad 25 wyjątkowych zapachów
odpowiednich na każdą okazję, każdy z nich w przystępnej cenie
kolekcja
kosmetyków pielęgnacyjnych Signature, która oferuje idealne rozwiązania dla
zabieganych kobiet: balsamy do ciała, żele pod prysznic, peelingi i
mgiełki zapachowe
Kolekcja Antybakteryjna: pięknie pachnące mydła i żele
antybakteryjne do całkowitej ochrony przed bakteriami z dodatkową
funkcją nawilżającą i odżywiającą
Slatkin&Co.: ekskluzywna i wiodąca w Stanach marka
zapachów do domu, oferująca najwyższej jakości świece i spray’e
stworzone przez mistrzów branży perfumeryjnej
C.O. Bigelow: produkty naturalne i preparaty upiększające.
Marka rozpoczęła działalność już w 1838 roku, jako rodzinna firma
produkująca produkty apteczne. Wypróbowane preparaty zamknięte w
szykownych i eklektycznych, opakowaniach są idealnym rozwiązaniem
różnych problemów kosmetycznych
Aromatherapy: kosmetyki, których działanie oparte jest na
terapeutycznych właściwościach olejków i esencji zapachowych. To
produkty o pielęgnacyjnych i aromaterapeutycznych właściwościach
wpływających na ogólną poprawę samopoczucia
True Blue SPA: kosmetyki w przystępnych cenach, zawierające
składniki o działaniu relaksującym i odprężającym oraz akcesoria do
pielęgnacji całego ciała. Produkty umożliwiają każdej kobiecie wizytę w
SPA bez wychodzenia z domu!
Na początku był czas dla fotoreporterów więc mogłyśmy porozglądać się wstępnie po sklepie,obfotografować stoiska z prześlicznymi kosmetykami i poznać się z dziewczynami.
Jak już udało nam się zrobić kilka zdjęć uroczy i przystojny :D
przedstawiciel z Ameryki opowiedział nam o firmie, jej 22letniej
historii oraz o produktach i ich składnikach. Nie obyło się bez
prezentacji i padło na Oleśkę, która została posmarowana waniliowym
balsamem.... mmmmm... :D
Następnie zostałyśmy oprowadzone po sklepie i Pani przedstawiciel opowiedziała nam co i gdzie możemy znaleźć w sklepie, jak nazywają się dane kolekcje i co oznaczają.
Później nastąpił czas rozpusty czyli zaczęłyśmy buszować w poszukiwaniu swoich zapachów oraz dokładnie i wnikliwie przeglądać kosmetyki. Udało mi się załapać na mini spa z peelingiem dłoni i balsamem z serii Aromatherapy, który mnie urzekł. Postanowiłam że jeśli dziś będę w Warszawie, lecę go kupić. Szczególnie że jest promocja do końca weekendu na drugi produkt z serii Aromatherapy lub True Blue SPA -50%. Dostanie moja mamusia ładny prezent na imieniny :) Prócz tego znalazłam olejek z liści, który jest boski i mam na niego wielką chęć!
Niespodzianka jaką Nam zrobili z B&BW to to że każda mogła wybrać sobie mgiełkę, balsam i żel do mycia rąk. Co się wtedy działo? Same wiecie jak to jest wpuścić grupę kobiet i powiedzieć im że same mają coś sobie wybrać :D
Ja zgłupiałam i obeszłam 3 razy salon zanim coś wybrałam. Pod koniec z Gray i Karotką już same nie wiedziałyśmy co jak pachnie. Ale koniec końców po wielu obwąchiwaniach różnych zapachów udało mi się wybrać te 3, które uważałam dla siebie za najlepsze. Ale o tym co wybrałam napiszę Wam moje kochane jak już dostanę swój aparat i będę mogla pokazać porządniejsze foty ;)
Prócz tych 3 rzeczy, które sprezentowała Nam firma, kupiłam dwa małe żele antybakteryjne w promocji 2 za 1 (6zł) i błyszczyk (z 25zl na 16zł). I powiem Wam już teraz, że jestem bardzo zadowolona z tego zakupu.
Atmosfera na spotkaniu była bardzo miła i wesoła. Porozmawiałam z Paniami konsultantkami na temat zapachów, nowości i tego co planują. Za jakieś 3 tygodnie mają wejść do ich salonów żele i peelingi, a później limitowane kolekcje jesienne. Oprócz tego będą częste zmiany wystawy i rożne promocje.
Aktualnie możecie kupić w promocji, która trwa do końca weekendu:
błyszczyki po 16zł
2 żele antybakteryjne w cenie jednego, 6zł
duży żel do rąk z 29zł na 19zł
zapach do domu i wtyczkę albo same zapachy 2szt w cenie 1, 19zł
dowolną świeczkę, druga gratis
produkty z serii Armatherapy i True Blue SPA jeden plus drugi za -50%
dowolny produkt z linii Signature + balsam gratis
Ceny innych rzeczy:
olejki do pokoju 17zł
mgiełka duża 49zł, mała 20zł
żele 35zł
balsamy lotiony duży 35zł, mały20zł
balsamy w tubce nawilżające 29zł
perfumy 99zł
serie aroma i true od ok 20-80zł, najdroższa jest świeczka
zestaw mały żel+balsam+mgiełka w ciekawym pudełku z twardego grubego przeźroczystego plastiku z przegródkami 50zł
Jestem oczarowana tą firmą i jej produktami. Sądzę że zwiążę się z ich produktami na stałe i będę stałą klientką. Jeszcze tylko czekam na Lusha i osiągnę pełnię szczęścia :D
Jeśli będziecie mieć okazję, konieczne musicie wstąpić do Bath&Body Works!
Po spotkaniu w salonie poszlyśmy na after party na piwko, soczek i inne dobroci żeby porozmawiać z dziewczynami :)
Podpisy pod zdjęciami jeszcze będa jak tylko wrócę z Warszawy ;) A bardzo chciałam Wam pokazać jak się wczoraj bawiłyśmy!
Dziewczyny-blogerki wielki buziak dla Was!
*edit: Byłam dziś, zobaczyłam, zdobyłam 2 peelingi cukrowe Aromatherapy jeden 59zł + drugi za -50% jea!