Dziś o ciekawym, choć już znanym wynalazku. Mowa o skarpetkach złuszczających EpilFeet. Jakiś czas temu dostałam propozycję ich wypróbowania.
Po nieudanym zakupie skarpetek firmy Sunew, a raczej po ich użyciu, stosowaniu się do rad z opakowania i ulotki oraz zerowym efekcie i stracie 60zł (kupiłam 2 pary), stwierdziłam że więcej to ja już nie kupię skarpet, jak tak mają na mnie cudownie działać. Ostatnie podejście zrobiłam z tymi oto skarpetkami, żeby przekonać się czy warto wrzucić 100zł w taki oto bajer, czy może moja urzekająca historia się powtórzy ;)
