wtorek, 8 października 2013

Cudowny piaskowy fiolecik czyli Sandy Violet Star.


Dziś Wam chciałam pokazać  moje ostatnie Naturowe odkrycie. Rzeczoną drogerię odwiedzam tylko wtedy, kiedy poluję na limitki Catrice lub Essence. Tym razem było tak samo. Upolowałam cienie Catrice, o których później i przy okazji stwierdziłam, że zaszaleję i zakupię sobie piaseczek  Sandy Violet Star z My Secret. Muszę zaznaczyć, że nie jestem fanką ani tej marki ani piasków, ale kolor lakieru wpadł mi w oko. Odcień jest przepiękny! Fiolet, jaki długo szukałam, a do tego złote drobiny. Kosmos! 
Lakier kosztuje 8zł/10ml. Jest w praktycznej, kwadratowej, szklanej buteleczce. Pędzelek jest szeroki i miękki. Sam lakier nakłada się znakomicie. Potrzeba dwóch warstw aby uzyskać efekt taki jak na zdjęciu poniżej. Schnie w mgnieniu oka, co nie często mi się zdarza z lakierami. Bez odprysków trzyma się trzy dni. Czwartego dnia go starłam, więc nie powiem Wam jak długo się trzyma, wyglądając przy tym estetycznie ;) Obecnie mam na paznokciach inny piaseczek ze stajni My Secret i jest delikatnie starty na końcówkach po 4 dniach.


Efekt szalenie mi się podoba i już dokupiłam kolejne dwa piaseczki :)

Jak Wam się podoba ten lakier?

Buźka!

poniedziałek, 7 października 2013

Garnier Olia 6.0 vs pierwsze siwe włosy


Zachwycona Olią o numerze 6.0 jasny brąz (tu możecie zobaczyć efekty), postanowiłam przefarbować również moją mamę. Okazja była idealna, ponieważ szłyśmy na ślub kuzynki. Wybór farby do włosów dla mojej rodzicielki to nie lada wyzwanie. A to odcień nie taki, a to nie przykryła siwych włosków. Co prawda tych siwych  nie jest jakoś dużo, ale jednak są widoczne. Do tego dochodzi kwestia równego pokrycia. Moja mama i ja mamy takie włosy, które od pory roku przybierają różne odcienie. Nie było by nic w tym nadzwyczajnego ale one się robią ciapkowane :D Najpierw ciemny brąz, za chwile jasny brązik, a potem znów ciemny, wygląda to trochę jak nie udane ombre albo zemsta fryzjera podczas robienia balejażu. Niby fajnie ale jednak nie ;) Mama wybrała 6.0, ponieważ podobał jej się efekt na moich włosach. Powiem Wam dodatkowo, że farba u mnie nadal trzyma się bardzo dobrze, u mamy z resztą też. 

Co pisze producent:

Po raz pierwszy w domowej koloryzacji, olejek nie tylko pielęgnuje włosy, ale też odgrywa kluczową i aktywną rolę bezpośrednio w procesie samej koloryzacji. Ułatwia rozprowadzanie koloru w głąb włosa dla maksymalnie nasyconego i trwałego koloru.  Proces koloryzacji jest teraz bardziej efektywny i trwały. Farba bez amoniaku. Nowa,przełomowa technologia, chroniona 21 patentami*

1. Maksymalnie nasycony kolor na długo
2. Zdrowiej wyglądające i bardziej lśniące włosy**
3. Optymalny komfort skóry głowy
4. 100 % pokrycia siwych włosów
* Zgłoszeń patentowych
** Test instrumentalny

A teraz zdjęcia porównawcze i opinia mojej mamy:


Farba pachnie ładnie, kwiatowo. Nakłada się ją łatwo i tak samo się spłukuje. Nie brudzi skóry głowy, ani ubrań. Po zabiegu miałam włosy miękkie i lśniące. Przykryła ładnie siwe włosy. Co prawda były one jaśniejsze niż pozostałe, ale nie było to widoczne. Na początku kolor był ciemniejszy ale po trzech myciach uzyskałam odcień o jaki mi chodziło.

A teraz ja napiszę, co za obserwowałam.
Farba pokryła mamie włosy równo. Siwe pofarbowane włoski były jaśniejszej niż pozostałe ale nie rzucały się w oczy. Farba trzyma się od tamtej pory świetnie. Wczoraj sprawdzałam jak się sprawuje i czy się nie spłukuje. Prócz 2 miesięcznych odrostów, nadal jest na swoim miejscu i ładnie je przykrywa.

Utwierdziłam się w przekonaniu, że odcień 6.0 jasny brąz to bardzo dobry wybór :)

Jak Wam podoba się efekt farbowania?

Buźka!





sobota, 28 września 2013

Beauty Forum- szybki pościk zakupowy z targów :)

Dziewczyny targów Beauty Forum w Warszawie nie muszę chyba zachwalać. Każda z nas coś dla siebie znajdzie, a szczególnie lakieromaniaczki i fanki profesjonalnych salonowych kosmetyków. Ja osobiście starałam się nie szaleć. Myślę, że udało mi się kupić to co planowałam. Miłym zaskoczeniem była dla mnie obecność peelingów do stóp, które planowałam kupić przez internet.
Do niektórych stoisk niestety nie udało mi się podejść, bo okupowały je dzikie tłumy jak Clarena czy Ziaja. We Flormarze nie potrafiłam się zdecydować, który lakier chcę więc nie wzięłam żadnego, to samo z Zoyką. Jedynie Sweet&Punchy wzięłam 3.
Na targi wybrałam się z Partycją, Agatą i Moniką. Później dołączyła do nas Kasia. Tak razem chodziłyśmy alejkami i szukałyśmy smakołyków :)

Z Targów przywiozłam:

Essiaki były po 22zł, w tym najnowsza kolekcja. Poprzednia kolekcja Nautical po 15zł.
Essie. Od lewej: Jazz (22zł), Full Stream Ahead (15zł), Sunday Funday (15zł), The Girls Are Out (15zł)

Następnie odwiedziłam aiPolska, Eclair i OPI.
Seche (20zł), Eclair nr 24 (20zł), OPI Vant To Bite My Neck? (15zł) i miniaturka jakaś (10zł).

 Kasiowe Zoyki.
Od lewej: Steve, Carter, Destiny (32zł)

Pędzle Maestro. Mnie interesowały tylko te do oczu :)
Od 10 do 15zł.


Oraz Bandi i Sunew. Z Bandi najnowsza maska eksfoliująca z keratoliną, a Sunew to peeling do stóp (28zł).

Więcej zdjęć z targów możecie zobaczyć na Facebooku.
Jak Wam się podobają moje zakupy?


A jutro wieczorkiem wyniki konkursu z Lumene!
Buźka!

piątek, 20 września 2013

Perłowy dzienniaczek czyli Ultimate Dish MAC


Kolejnym produktem ze stajni MAC z kolekcji Indulge jest piękny błyszczyk Ultimate Dish.
Jest to beżowy i lekko perłowy błyszczyk o prześlicznym zapachu lodów śmietankowych.

Błyszczyk jest bardzo treściwy. Dla mnie to takie połączenie wyglądu błyszczyka z właściwościami  balsamu do ust. Do tego nie lepi i pozostaje w miejscu aplikacji. Również jest bardzo trwały. U mnie wytrzymuje do 4 godzin po aplikacji. Jest to dla mnie bardzo długo, ponieważ pomadki potrafię zjeść w pół godziny :D I niby kolor nie jest jakiś porywający, ale na ustach wygląda uroczo. Chyba nie muszę dodawać że opakowanie jest ładne i minimalistyczne ;)

Przy użyciu go z kredką Dynamo, o której pisałam Wam ostatnio, jest szał!
Żeby nie przedłużać, zobaczcie efekty i napiszcie mi w komentarzu pod postem co myślicie o tym lipglassiku :)


Oraz z kredką Dynamo:


Buźka!

poniedziałek, 16 września 2013

Dwa razy trwałość czyli kredki Powerline i Dynamo MAC


Dziś chciałam Wam pokazać kolejne jesienne nowości MAC. Które zagościły u mnie na stałe w kosmetyczce. 
Jest to kredka do oczu Pro Longwear w kolorze Powerline, która powiększyła grono stałych produktów oraz kredka do ust Pro Longwear w kolorze Dynamo, która niestety jest z limitowanej kolekcji Retro Matte.

Powerline według producenta to długotrwała kredka o jasno złotym odcieniu. Ja tu jednak widzę raczej  stare złoto z odrobiną ciepłego brązu. Nie zmienia to faktu, że kolor jest w 100% mój. Kredka nałożona w postaci kreski na powiekę (bez rozcierania) zastyga w chwilę i trzyma się na niej cały dzień. Rozcierania raczej bym nie ryzykowała. Po pierwszych testach na ręku, nawet od razu rozcierana zastygała. Jeśli chodzi o aplikowanie jej na inne cienie to wygląda świetnie z jasnymi odcieniami, delikatnie mieniąc się w słońcu jako kreska. Niestety w brązach i ciemniejszych cieniach ginie. To co mogłabym jej zarzucić to to, że podczas swatchy na słońcu zrobiła się tak miękka, że ją złamałam, ale to raczej moja wina. W obecnych temperaturach nakłada się znakomicie bez uszczerbku na ilości ;) Za to trwałość jest zabójcza! Jeśli Wam zależy na mega trwałości to na pewno nie będziecie zawiedzione.

Dynamo według producenta ma odcień piwoniowy. Ja tu widzę więcej wściekłego różu z czerwienią, takie jasnej soczystej truskawki niż piwonii. Na ustach utrzymuje się przez wiele godzin i świetnie przedłuża trwałość pomadki oraz błyszczyka, co Wam pokażę w kolejnej notce ;) Świetnie się rozprowadza, nie trzeba jej mocno przyciskać aby uzyskać pożądany efekt. Bardzo się z nią polubiłam. Minusem jest dość wysoka cena kredki ale za taką trwałość i efekt warto zapłacić.

Zapraszam Was na swatche :)


Jak Wam się podobają kredeczki?
Jakie Wy polecacie?

piątek, 13 września 2013

Karmimy zmysły czyli Feed The Senses, MAC


Ostatnio zaczęłam poszukiwania pomadek na oficjalne wyjścia oraz na sesje ślubne. I jedno Wam powiem nie jest łatwo znaleźć odcień, który siedzi nam w głowie i nie daje spokoju.
Podczas takich poszukiwań, zobaczyłam że w nowej ofercie MAC jest pomadka, która byłaby idealna na moje potrzeby. Mowa tu o Feed The Senses z najnowszej kolekcji Indulge. Patrząc na zdjęcia promocyjne byłam nią zachwycona, u Temptali mniej, ale jak ujrzałam w salonie musiała być moja. Jej cena to  86zł. Udało mi się kupić ostatnią sztukę w Złotych Tarasach :)

Pomadka jest w odcieniu fiołkoworóżowym o wykończeniu lustre. Dla mnie jest ona neutralna, może lekko wchodząca w chłodne tony. Pachnie przepięknie, jak wszystkie pomadki tej marki. Sunie po ustach szybko i łatwo, nie wchodząc brzydko w bruzdy. Trzyma się kilka godzin, w zależności od tego czy jemy. To wykończenie może nie należy do najtrwalszych, ale dla mnie jednych z najpiękniejszych. Usta wydają się być pełniejsze dzięki mokremu wykończeniu i jednoczenie delikatniejsze. Dla mnie jest idealna i od kiedy ją mam, codziennie noszę. Zastanawiam się czy nie kupić sobie drugiej sztuki, choć mam Angel jeszcze, którą równie uwielbiam. Swoją drogą chciałam Wam zrobić ich porównanie ale niestety bateria w aparacie padła po pierwszej focie.

Zobaczcie efekty! Ja jestem zachwycona ;)


Podzielacie mój zachwyt nad nią?

Buźka!

wtorek, 10 września 2013

The Smile Tour Benefit i nowości!


W ubiegły czwartek miałam okazję uczestniczyć w konferencji prasowej Benefit, inaugurującej start polskiej edycji The Smile Tour. Podczas spotkania obecna Miss Polski Paulina Krupińska opowiedziała nam trochę o historii i przybliżyła nam filozofię marki. 

Dlaczego The Smile TourUśmiech jest najlepszym kosmetykiem i miej go zawsze na swojej twarzy! - mówi Benefit. I ma rację. Kiedy się uśmiechamy, wyglądamy młodo, dziewczęco i pogodnie, a nasze samopoczucie jest dużo lepsze. Czujemy się pełne energii i wyglądamy kwitnąco.

Z tej okazji w dniach 13-14 września wypatrujcie różowego BeneBusa w Warszawie, 15-16 września w Łodzi oraz 18-19 września w Poznaniu. Trasa którą przemierzy autobus utworzy na mapie Polski wielki uśmiech. Czeka tam na Was moc atrakcji! Zabawę będzie rozkręcał Dj wraz z Robertem Kochankiem. Ale to nie wszystko :) W autobusie będzie można nie tylko potańczyć przy muzyce DJ’a, ale również przez chwilę dać się ponieść wodzy fantazji, poskakać z różowymi pomponami, założyć różowe okulary i posiedzieć w specjalnym różowym barze. Hostessy będą wręczać  ulotki uprawniające do zniżek podczas zakupów produktów Benefit Cosmetics oraz zapraszać na bezpłatne makijaże do perfumerii Sephora. Wszystko to w otoczeniu unoszących się nad głowami benefitowych pasażerów różowych baniek mydlanych i akrobacji szczudlarza.    
Niedługo również pokażę Wam nowości od Benefit, a tym czasem zapraszam na zdjęcia z konferencji. 
Bawiłam się fantastycznie! 
Zdjęcia w notce pochodzą również od Marty i Kasi.
Miss Polski 2013

Tyle słodkości!

Z Martą z Make Up Today

Marta z Make Up Holics i Patrycja Subiektywna Ja



Marta z Make Up Holics i Asia Maxineczka


Oraz nowości, o których niedługo ;)


Jeśli będziecie w Warszawie, Łodzi lub Poznaniu w dniach trasy BeneBusa skuście się na wstąpienie do niego. Na prawdę warto!

Buźka!

czwartek, 29 sierpnia 2013

Krem o mocy lasera? Czyli kilka słów o Revitalift Laser X3 L'Oreal


Tak właśnie myślę o większości reklam dotyczących kosmetyków. Tym razem na tapetę trafia krem i serum ze stajni L'Oreal Revitalift Laser X3, który oceniała moja mama. Muszę Wam powiedzieć, że nie jest łatwym testerem. Potrafi kosmetyk rzucić w kąt i powiedzieć mi o tym po tygodniu. Wasze mamy też są tak wybredne? :)

 Sam krem mama dostała ode mnie na dzień matki, a później całą śliczną pakę krem plus serum od Streetcom. Używa kremu i serum od 6 tygodni, rano i wieczorem, i najwyższy czas na wrażenia.

Według ulotki po 4 tygodniach kobiety zauważyły zmiany na lepsze takie jak wypełnienie i redukcja zmarszczek i zagęszczenie skóry, oraz wymodelowany kontur twarzy.



A co myśli moja mama?

Słoiczki zarówno serum jak i kremu są bardzo ładne. Cieszą oko nie tylko używającego. Czerwone szkło wygląda elegancko i przyciąga uwagę.
Serum ma fajną, funkcjonalną pompkę, która nabiera kosmetyku w odpowiedniej ilości. Zarówno serum jak i krem pachną typowo jak kremy L'Oreala, lekko perfumowane zapachy w kierunku kwiatowych. Same produkty nakłada się szybko i przyjemnie, i w takim samym tempie się wchłaniają, nie pozostawiając wyczuwalnego filmu na skórze. Nie rolują się, nie kleją, są bardzo dobre.

 Zdjęcie serum wrzucę jak tylko rodzicielka wróci z wakacji ;)


Co do samego działania. Mama nie zauważyła zmniejszenia zmarszczek, ponieważ ich praktycznie nie ma. Może odziedzicze to po niej? Byłoby miło ;) Zauważyła za to, że jej buzia jest jedwabista w dotyku, delikatnie rozjaśniona i bardziej napięta. Skóra wydaje się gęstsza i mniej podatna na warunki pogodowe. Również suche skórki przestały o sobie dawać znać. Jest bardzo zadowolona z działania produktów i ma zamiar włączyć te produkty do swojej stałej pielęgnacji.

Zarówno krem jak i serum mama będzie używać nadal i obserwować jak zachowuje się jej skóra.

A Wy co sądzicie o kremach przeciwzmarszkowych? Wierzycie że działają?
Macie jakieś ulubione lub polecane przez znajome?




niedziela, 18 sierpnia 2013

Zbiorowe igranie z kosmetykami...


... czyli poIgraszkowe wrażenia ze zlotu! :)

Dawno temu (20lipca), w odległej Warszawskiej galaktyce odbyły się Pierwsze Igraszki Kosmetyczne organizowane przez Smyka, Freaka i Kunę. Zebranie się i napisanie co i jak trochę mi zajęło ;)

Na pewno już trafiłyście na posty, gdzie były wymienione atrakcje, prelekcje i całe mnóstwo zasłużonych zachwytów. Dziewczyny odwaliły kawał dobrej roboty, a sama wiem ile czasu i starań zabiera taka organizacja.

Ja w tym poście chcę powiedzieć, że bardzo cieszę się, że mogłam zobaczyć moje kochane dziołchy. Że w końcu spotkałam się z blogerkami: Kasią ze Sweet&Punchy, Magdą vel Jamapi i Dominiką vel Orlicą , z którymi miałyśmy wcześniej facebookowy kontakt.

Bawiłam się fantastycznie! 
Rozmawiałyśmy z dziewczynami, o dziwo nie o blogosferze i kosmetykach, ale o innych naszych babskich troskach, zupełnie dalekich od tych z blogów :) Na prawdę fajnie jest porozmawiać z dziewczynami, które mają różne podejścia i zdania i nie wyrywają sobie przy tym wzajemnie włosów :P

Co do firm. Szczególnie cieszę się z konsultacji włosowych z Paniami z Organics Beauty i z szamponu, który używam namiętnie od spotkania. Również spotkanie z Olą z Eveline zaowocowało fajną i ciekawą wymianą zdań i doświadczeń.

Również, mini warsztaty ze Smykiem, były nie lada frajdą. Masełko do ust, które dostałam, uratowało mi pysia podczas ostatniego wyjazdu :)

I kilka zdjęć dla Was:

Michał, nasz rodzynek ze Źródła Urody, tworzy piękne tło dla Dominiki, Marty i Kasi ;)

Wraz z córeczką Moniszona robiłyśmy mani ;)

I grupowe :)

Dziewczyny, Nasze kochane Organizatorki, wielki buziak dla Was! :*
Tak trzymać i do następnego!

środa, 14 sierpnia 2013

Mroźny fioletowy holosek Eveline


Hej dziewczyny!

Dziś chciałam Wam pokazać moją ostatnią zdobycz z Eveline czyli holoska nr 403 miniMAX. Lakieru w buteleczce jest 5ml i kosztuje ok 6-7zł, w zależności od drogerii.

Estetyczna buteleczka z cienkim pędzelkiem, kryje w sobie lakier o mroźnym srebrnofioletowym odcieniu z różowymi i niebieskimi refleksami. Holo nie jest do końca takie oczywiste, ponieważ nie ma aż tak mocnego efektu jak np przy Color Club. Widać go jedynie w słońcu, kiedy to pięknie  mieni się kolorowymi refleksami.


Lakier nakłada się łatwo i szybko. W przypadku tego odcienia, potrzebne są dwie lub trzy warstwy, aby uzyskać efekt jak na zdjęciach. Schnie powoli, więc obietnica quick dry nie jest do końca prawdziwa, przynajmniej na mojej płytce. Druga obietnica long lasting to u mnie 3 dni do startych końcówek i czwarty na zmycie już odpadającego lakieru, trochę mało. Choć ja w pracy ok. 4-5h dziennie mam ręce w wodzie, więc może jednak jest trwalszy ;) Essie trzyma 6 dni. Wysuszacz czy to w kropelkach czy top coat nie robi krzywdy lakierowi, nie zmienia barwy ani się nie ściąga.


Podsumowując:
Lakier jest śliczny i robi wrażenie, ale na pewno nie schnie szybko. Myślę, że za 6zł, można poszaleć i kupić na wypróbowanie, a nuż Was zachwyci ;)


Jak Wam się podoba ten lekki holosek?